poniedziałek, 13 października 2014

czwartek, 9 października 2014

pierwszy odświeżony rozdział

skończyłam właśnie rozdział 1. jest o wiele krótszy, ale mam nadzieję że lepszy. został mi do odnowienia jeszcze rozdział 4. poprawię błąd i może coś dodam...

a i jeszcze mam dla was świetną gierkę:
ovipets.com


poniedziałek, 6 października 2014

Rozdział 11: Powrót


Rozdział 11: Powrót



     Lisha wtuliła się w jego białe futro. Po chwili i on Przytulił się do wilczycy. Lisha po kilku sekundach zaś złapała jego prawe ucho i lekko pociągnęła. Odskoczyła i zaczęli się zabawnie ganiać.
     Usiadłem obok drzewa i oglądałem jak się ścigają. Po chwili jednak Jasper zauważył mnie i zaprzestał zabawy. Podszedł bliżej.
     Nie był on do końca biały. Miał czarne uszy i końcówkę ogona. Na lewej łapie miał zaś małą, rudą plamkę w kształcie rombu.   Radzimy włączyć muzykę (1.11)      
     Młody około 2 letni wilk zamerdał ogonem po czym wrócił do zabawy ze złotą wilczycą.
     Po kilku minutach wszyscy wyruszyliśmy na poszukiwania mojej watahy. Szedłem przodem, za mną Lisha i na końcu Jasper. Biegliśmy przez lasek jak w niebo wzięci.
     W jednej chwili zauważyłem małą sarenkę biegnącą w tę samą stronę co my. Dałem znać wilkom iż mają szykować się do ataku. Zaatakowaliśmy i sarna juz leżała. Napełniliśmy brzuchy i wyruszyliśmy przed siebie.
     Biegliśmy i biegliśmy. Po półgodzinnym biegu usłyszeliśmy szum wody. Pobiegłem sprawdzić czy jest bezpiecznie. Przeskoczyłem przez krzaki, a moim oczom ukazała się szeroka i długa rzeka. 'Woda!' krzyknąłem po czym napoiłem gardło.
     Z krzaków wyskoczyły dwa wilki równocześnie. Lisha i Jasper. Złota podeszła do wody i zaczęła chłeptać wodę. Jasper nie pił. Usiadł na trawie i obserwował Lishę. Zaczął się do niej skradać i wepchnął ją do wody. Wilczyca zaryła nosem w wodę. Szybko wstała, otrzepała się, warknęła 'szmaciarz' i zaczęła gonić białego wilka. Szybko udało jej się zwabić go w ślepy zaułek. Znienacka  złapała go za ucho i ciągnęła. 'Przeproś' warczała. Wilczek piszczał lecz w końcu ustąpił. Ta natychmiast go puściła i ruszyliśmy dalej.
     Biegliśmy wzdłuż rzeki. Piękny wodnisty zapach powoli wypełniał nasze nozdrza. Słońce coraz bardziej świeciło ogrzewając nasze grzbiety. Biegliśmy wiele kilometrów aż nagle mnie zamurowało...
     Zatrzymałem się a reszta wpadła na mnie przewracając mnie (i siebie) w piach. Wstałem i karciłem:

     - Co wy sobie wyobrażacie?! uważniej! Mamy tutaj bardzo ważny trop a wy biegniecie na ślepo i nawet nie raczycie hamować!      Music stop, please.

     Wilki szybko wstały z ziemi. Lisha miała opuszczoną głowę. Młody zaś zrobił 'tłuste oczy'.

     - Sorry. Poniosło  mnie. Lisha musisz koniecznie to zobaczyć. - powiedziałem

     Wilczyca poszła za mną. Zaraz jednak dołączył do nas również Jasper

     - Widzisz te ślady? Sądzę że należą one do jednego z członków mojej watahy.

     - Ymm... Jak duża jest ta 'twoja wataha'?- spytał Jasper

     - Prócz mnie są jeszcze trzy wilki, a co?

     - Nie nico tak się pytam.

     Postanowiłem iść za śladami. Pozostała dwójka również szła ze mną. Trop ciągnął się i ciągnął aż zaczął skręcać w głąb lasu. Szliśmy jakieś 20 metrów w głąb aż mój nos zwietrzył młodą wilczycę. Być może Tadefu lub Khyariin albo może... jakąś nieznajomą. Na tę chwilę nic jeszcze nie wiedziałem. Byłem za daleko.

     - Mam!- Krzyknąłem- Za mną!

Music start, please.
     Ruszyłem przed siebie wąską ścieżką wydeptaną przez wilki. Moi towarzysze zorientowali się o co chodzi kilka sekund później. Biegli jak najszybciej potrafili lecz nie mogli mnie dogonić.
     Spojrzałem w jasne niebo zasłaniane lekko przez drzewa. Latało kilka ptaków. Pobiegłem jeszcze szybciej(z trudem). Wkrótce zapach stał się tak jasny iż wiedziałem już kto to jest. Ta cicha wilczyca...
     Wybiegłem z krzaków i dotarłem do ogromnego drzewa. Spojrzałem pod drzewo. Jasna urządziła sobie pod nim drzemkę. Podszedłem do niej po czym dźgnąłem ja nosem:

     - Khyariin... Khyariin obudź się.

     Wilczyca szybko obudziła się spłoszona po czym ugryzła mnie w nos.

     - Hej to ja!- szczeknąłem

     Szybko puściła po czym dodała:

     - Nero? Przepraszam!- krzyknęła

     - Nie przepraszaj. Gdzie jest reszta?

     - Na polowaniu. Gdzie byłeś?

     - Szukałem członków do watahy.

     - I znalazłeś kogoś?

     - Ależ oczywiście.- Powiedziałem po czym zawyłem.

     Zabłąkane wilki przybiegły po dziesięciu minutach. Jasper był zdyszany. Lisha była wręcz nawet nie zmęczona. Po chwili Jasper podniósł głowę i zobaczył Khyariin... Natychmiast się ogarnął i cicho wyszeptał 'piękność...' .

     - Kiedy wrócą?- spytałem się wilczycy.

     - Dopiero wyruszyli. Przy szczęściu będą za godzinę jeśli nie za 2-3.

     - Khyariin. To jest moja siostra Lisha a ten biał y to Jasper. Szanowni państwo to jest Khyariin wilczyca ognia.- powiedziałem

sobota, 4 października 2014

odnowienie postów


     uwaga! w ciągu tego miesiąca planuje odnowienie starych rozdziałów. Popracuję nad treścią większości postów z sierpnia, ale nie bójcie się do jutra dodam rozdział 11. To na tyle pa!