Rozdział 11: Powrót
Lisha wtuliła się w jego białe futro. Po chwili i on Przytulił się do wilczycy. Lisha po kilku sekundach zaś złapała jego prawe ucho i lekko pociągnęła. Odskoczyła i zaczęli się zabawnie ganiać.
Usiadłem obok drzewa i oglądałem jak się ścigają. Po chwili jednak Jasper zauważył mnie i zaprzestał zabawy. Podszedł bliżej.
Nie był on do końca biały. Miał czarne uszy i końcówkę ogona. Na lewej łapie miał zaś małą, rudą plamkę w kształcie rombu. Radzimy włączyć muzykę (1.11)
Młody około 2 letni wilk zamerdał ogonem po czym wrócił do zabawy ze złotą wilczycą.
Po kilku minutach wszyscy wyruszyliśmy na poszukiwania mojej watahy. Szedłem przodem, za mną Lisha i na końcu Jasper. Biegliśmy przez lasek jak w niebo wzięci.
W jednej chwili zauważyłem małą sarenkę biegnącą w tę samą stronę co my. Dałem znać wilkom iż mają szykować się do ataku. Zaatakowaliśmy i sarna juz leżała. Napełniliśmy brzuchy i wyruszyliśmy przed siebie.
Biegliśmy i biegliśmy. Po półgodzinnym biegu usłyszeliśmy szum wody. Pobiegłem sprawdzić czy jest bezpiecznie. Przeskoczyłem przez krzaki, a moim oczom ukazała się szeroka i długa rzeka. 'Woda!' krzyknąłem po czym napoiłem gardło.
Z krzaków wyskoczyły dwa wilki równocześnie. Lisha i Jasper. Złota podeszła do wody i zaczęła chłeptać wodę. Jasper nie pił. Usiadł na trawie i obserwował Lishę. Zaczął się do niej skradać i wepchnął ją do wody. Wilczyca zaryła nosem w wodę. Szybko wstała, otrzepała się, warknęła 'szmaciarz' i zaczęła gonić białego wilka. Szybko udało jej się zwabić go w ślepy zaułek. Znienacka złapała go za ucho i ciągnęła. 'Przeproś' warczała. Wilczek piszczał lecz w końcu ustąpił. Ta natychmiast go puściła i ruszyliśmy dalej.
Biegliśmy wzdłuż rzeki. Piękny wodnisty zapach powoli wypełniał nasze nozdrza. Słońce coraz bardziej świeciło ogrzewając nasze grzbiety. Biegliśmy wiele kilometrów aż nagle mnie zamurowało...
Zatrzymałem się a reszta wpadła na mnie przewracając mnie (i siebie) w piach. Wstałem i karciłem:
- Co wy sobie wyobrażacie?! uważniej! Mamy tutaj bardzo ważny trop a wy biegniecie na ślepo i nawet nie raczycie hamować! Music stop, please.
Wilki szybko wstały z ziemi. Lisha miała opuszczoną głowę. Młody zaś zrobił 'tłuste oczy'.
- Sorry. Poniosło mnie. Lisha musisz koniecznie to zobaczyć. - powiedziałem
Wilczyca poszła za mną. Zaraz jednak dołączył do nas również Jasper
- Widzisz te ślady? Sądzę że należą one do jednego z członków mojej watahy.
- Ymm... Jak duża jest ta 'twoja wataha'?- spytał Jasper
- Prócz mnie są jeszcze trzy wilki, a co?
- Nie nico tak się pytam.
Postanowiłem iść za śladami. Pozostała dwójka również szła ze mną. Trop ciągnął się i ciągnął aż zaczął skręcać w głąb lasu. Szliśmy jakieś 20 metrów w głąb aż mój nos zwietrzył młodą wilczycę. Być może Tadefu lub Khyariin albo może... jakąś nieznajomą. Na tę chwilę nic jeszcze nie wiedziałem. Byłem za daleko.
- Mam!- Krzyknąłem- Za mną!
Music start, please.
Ruszyłem przed siebie wąską ścieżką wydeptaną przez wilki. Moi towarzysze zorientowali się o co chodzi kilka sekund później. Biegli jak najszybciej potrafili lecz nie mogli mnie dogonić.
Spojrzałem w jasne niebo zasłaniane lekko przez drzewa. Latało kilka ptaków. Pobiegłem jeszcze szybciej(z trudem). Wkrótce zapach stał się tak jasny iż wiedziałem już kto to jest. Ta cicha wilczyca...
Wybiegłem z krzaków i dotarłem do ogromnego drzewa. Spojrzałem pod drzewo. Jasna urządziła sobie pod nim drzemkę. Podszedłem do niej po czym dźgnąłem ja nosem:
- Khyariin... Khyariin obudź się.
Wilczyca szybko obudziła się spłoszona po czym ugryzła mnie w nos.
- Hej to ja!- szczeknąłem
Szybko puściła po czym dodała:
- Nero? Przepraszam!- krzyknęła
- Nie przepraszaj. Gdzie jest reszta?
- Na polowaniu. Gdzie byłeś?
- Szukałem członków do watahy.
- I znalazłeś kogoś?
- Ależ oczywiście.- Powiedziałem po czym zawyłem.
Zabłąkane wilki przybiegły po dziesięciu minutach. Jasper był zdyszany. Lisha była wręcz nawet nie zmęczona. Po chwili Jasper podniósł głowę i zobaczył Khyariin... Natychmiast się ogarnął i cicho wyszeptał 'piękność...' .
- Kiedy wrócą?- spytałem się wilczycy.
- Dopiero wyruszyli. Przy szczęściu będą za godzinę jeśli nie za 2-3.
- Khyariin. To jest moja siostra Lisha a ten biał y to Jasper. Szanowni państwo to jest Khyariin wilczyca ognia.- powiedziałem

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz