wtorek, 26 sierpnia 2014

Rozdział 6: Uszak



    Cały następny dzień uleciał mi na szukaniu zająca. Przeszukałem cały las lecz nie czułem w nim woni ani jednego zajęczaka. Uszaka tam nie było. Tego którego wskazały mi duchy nie było. Zrezygnowany potruchtałem dalej w liściasty las. Odnalazłem woń sarny i po chwili odnalazłem jedną niczego nie podejrzewającą iż zaraz zostanie zabita. Powoli skradałem się ku jedzącej trawę młodej sarnie. Krok po kroku... Powolutku...Już tylko kilka kroków i skok... Obok sarny przebiegł fioletowo-oki zając z raną na prawej nodze. To MÓJ Uszak. Skoczyłem. W mgnieniu oka wgryzłem się w słodki kark sarny. Zając usiadł i wszystko obserwował. Złapałem za skórę sarny i pociągnąłem. Zwierze ryknęło. Wbiłem kły w szyję. Kątem oka zauważyłem iż oczy obserwującego to zajście Uszaka zaczęły świecić na fioletowo. Poczułem wielką moc. Czas zaczął płynąć powoli. Mój wzrok zmieniał się z normalnego na fioletowy... Dźwięk zanikał... Z łatwością połamałem kruche kości młodej sarenki...Sarna znów zawyła z bólu lecz dźwięk zamilkł... Widząc na fioletowo puściłem jej połamaną ledwo trzymającą się tułowia szyję i  zeskoczyłem z łani która jeż powoli upadała. Upadła obok mnie i młodego zająca. Wszystko wróciło do normy.
    Uszak siedział obok mnie. Jego oczy świeciły na fioletowo. Rana na nodze zniknęła całkowicie. Wstał i pobiegł w stronę drzew kasztanowych. Po chwili znów zniknął w lesie. Podszedłem do sarny. Powąchałem ją i zacząłem jeść. Po kilkunastu minutach byłem w pełni najedzony.
    Poszedłem za śladami Uszaka. Doprowadziły mnie one do małego jeziorka. Dostrzegłem go. Królik pił wodę. Po chwili skończył pić i usiadł w moim kierunku. Dostrzegłem iż jego uszy w cale nie były jasno rude. One były białe. Jego oczy... Teraz jego oczy nie świeciły na fioletowo. Teraz były fioletowe. Podszedłem bliżej. Uszak odwrócił się w kierunku jeziora i patrzał w wodę. Zrobiłem to samo. Z zaskoczeniem zauważyłem, że również ja się nieco zmieniłem. Moje oczy dawniej ciemno brązowe teraz były fioletowe. Odsunąłem się od jeziora. Popatrzałem na Uszaka. Wstał i pokicał prosto do lasu. Po biegłem za nim. Biegł szybciej niż ja. Po półgodzinnym maratonie zgubiłem go w gąszczu. Tropienie go nie pomagało. Węch także mnie zawodził. Po chwili zrozumiałem że ten królik nie ma swojego zapachu. Przybiera on zapach tego co jest blisko czyli np. zapach drzewa, kwiatka... Pomyślałem że ''przyjdzie kiedy ucieczka mu się znudzi''.  Poszedłem szukać jakiejś małej jaskini lub chociażby jakiejś nory po borsuku gdyż zbliżał się wieczór. Nie wiedziałem czy noce w tym lesie będą zimne czy ciepłe. Miałem nadzieję że będzie to ta druga opcja. Szukałem obok jeziora by rano móc się czegoś napić. Bez skutku. Po godzinie zrezygnowałem z szukania czegoś przy jeziorze i potruchtałem w las. Robiło się coraz ciemniej a ja nic nie znalazłem. Świerszcze grały swe melodie razem z sowami. Po kolejnej godzinie gdy nastała ciemna i trochę chłodna noc wpadłem na małą skalną jaskinie z widokiem na niebo pełne gwiazd. Powęszyłem czy w okolicy nie kręci się jej właściciel, ale nie było nikogo prócz mnie i świerszczy. Wszedłem do jaskini. Położyłem się w prawym boku i położyłem się. Popatrzyłem w niebo. Spadła jedna z gwiazd. Świeciła na niebiesko. Modliłem się aby to nie oznaczało śmierci Lisha'y mimo iż wiedziałem że jest zbyt silna aby byle kto mógł by ją zagryźć. Położyłem głowę na łapach. Moje futro oświetlał tylko blask księżyca w nowiu.Po kilku minutach usłyszałem łamanie się gałązki. Podniosłem głowę. Z ciemności wyłoniła się sylwetka zająca. Uszak niepewnie zrobił krok do przodu. Zamerdałem ogonem aby zachęcić go do wejścia do jaskini. Podszedł bliżej lecz dalej trochę nieśmiało. Położyłem głowę na łapach. Po kilku minutach podszedł do jaskini lecz nie  miał odwagi wejść do środka.
- Wejdź. Nie bój się.- szczeknąłem.
Na efekty nie musiałem długo czekać gdyż po chwili zając położył się obok mnie i wtulił się w moje długie,rude futro.

-----------------

mam nadzieję że się spodobało :) nie miałam czasu aby skończyć to pisać ponieważ musze się zajmować moim młodym psem o imieniu Nero. Niestety jego zdjęcie podeślę w następnym rozdziale ponieważ nie mam baterii do aparatu :(

4 komentarze:

  1. Tak podobało się, wygląda na to że "Uszak" okaże się magiczny, czy coś w tym stylu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak Uszak jest magiczny a co najlepsze wciągnie w to Nera :)

      Usuń
    2. Czyli zapowiada się ciekawie.

      Usuń